Większość fizjoterapeutów zaczyna działalność z myślą o pracy z pacjentem, a nie o marketingu. I to jest w porządku. Problem pojawia się w momencie, gdy mimo kompetencji, szkoleń i zaangażowania, w kalendarzu zaczynają pojawiać się puste miejsca.
Nie chodzi o kryzys branży.
Nie chodzi o brak zapotrzebowania.
Najczęściej chodzi o brak systemu pozyskiwania pacjentów.
Dlaczego grafik się nie zapełnia, mimo że „robisz dobrą robotę”?
Z perspektywy gabinetów fizjoterapeutycznych najczęściej powtarzają się te same scenariusze:
- pacjenci przychodzą głównie z polecenia,
- ruch jest nierówny – jeden miesiąc pełny, kolejny „dziurawy”,
- social media są prowadzone nieregularnie albo „jak się uda”,
- strona internetowa istnieje, ale nie generuje zapisów,
- reklamy były testowane, ale „nie zadziałały”.
To nie są błędy merytoryczne. To brak spójnej strategii, która łączy widoczność, zaufanie i decyzję pacjenta.
Pacjent nie szuka „najlepszego fizjoterapeuty”. Szuka rozwiązania swojego problemu
Jednym z najczęstszych nieporozumień jest myślenie:
„Jeśli pokażę, jak dobry jestem, pacjenci przyjdą”.
Tymczasem pacjent:
- nie zna Twoich certyfikatów,
- nie rozumie specjalistycznych nazw technik,
- nie porównuje metod terapeutycznych.
On szuka odpowiedzi na bardzo konkretne pytania:
- „Czy ktoś mi pomoże z tym bólem?”
- „Czy to jest bezpieczne?”
- „Czy to ma sens w mojej sytuacji?”
Gabinet, który komunikuje się językiem problemów pacjenta, ma zdecydowaną przewagę – nawet jeśli nie jest „największy” czy „najtańszy”.
Pusty grafik rzadko wynika z braku pacjentów. Częściej z braku ścieżki
W praktyce wygląda to tak:
- pacjent trafia na stronę lub profil,
- czyta jeden post albo opis,
-… i znika.
Nie dlatego, że oferta jest zła.
Dlatego, że nie było jasnego następnego kroku.
Skuteczne gabinety mają:
- jasną informację, dla kogo są,
- konkretne komunikaty problemowe (ból, ograniczenie, strach, brak efektów),
- prostą ścieżkę: „czytam → rozumiem → zapisuję się”.
To nie jest agresywny marketing. To porządkowanie komunikacji
Co realnie pomaga zapełniać grafik?
Z doświadczeń gabinetów, które konsekwentnie poprawiają obłożenie, powtarzają się te same elementy:
- Lokalna widoczność
Pacjenci nie szukają „fizjoterapii w Polsce”. Szukają tu i teraz – w swojej okolicy. - Edukacja zamiast reklamy
Treści, które tłumaczą problem, obniżają lęk i pokazują sens terapii, sprzedają lepiej niż hasła promocyjne. - Stałość, nie zryw
Jednorazowy post czy kampania nie zbudują grafiku. System – tak. - Mierzenie efektów
Wiedza, skąd realnie przychodzą zapisy, pozwala skupić się na tym, co działa.
Marketing, który nie odciąga od pracy z pacjentem
Wielu fizjoterapeutów rezygnuje z działań marketingowych nie dlatego, że ich nie widzą sensu, ale dlatego, że:
- nie mają czasu,
- nie chcą „sprzedawać się nachalnie”,
- nie chcą uczyć się kolejnych narzędzi.
Dlatego coraz częściej wybierają wsparcie, które rozumie specyfikę gabinetu, język medyczny i realia pracy z pacjentem – bez gotowych schematów z e-commerce czy beauty.
Nie chodzi o robienie „reklam”.
Chodzi o to, żeby dobrzy specjaliści byli widoczni dla właściwych pacjentów.
Na koniec
Pusty grafik nie jest porażką.
Jest sygnałem, że coś w komunikacji wymaga uporządkowania.
Jeśli:
- masz kompetencje,
- pracujesz rzetelnie,
- a mimo to zdarzają się tygodnie z wolnymi okienkami,
warto spojrzeć na swój gabinet nie tylko od strony terapeutycznej, ale też systemowej. Coraz więcej fizjoterapeutów w Polsce korzysta z rozwiązań tworzonych wyłącznie dla ich branży, takich jak te rozwijane przez zespół FizjoGrowth – bez zmiany tożsamości, bez nachalnej sprzedaży, za to z naciskiem na realne zapisy w grafiku.
Jeżeli chcesz, mogę:
- przerobić ten artykuł pod blog,
- skrócić go do wersji edukacyjnej na LinkedIn,
- albo rozbić na serię postów budujących zaufanie.
Powiedz, gdzie planujesz go wykorzystać.
